osCommerce
  Top » Katalog
Kategorie
Czasopisma
DVD
Gazety
Inne
Ksiazki


Producenci
Autor_1
Autor_10
Autor_11
Autor_12
Autor_13
Autor_14
Autor_15
Autor_16
Autor_17
Autor_18
Autor_19
Autor_2
Autor_20
Autor_21
Autor_22
Autor_23
Autor_24
Autor_25
Autor_26
Autor_27
Autor_28
Autor_29
Autor_3
Autor_30
Autor_31
Autor_32
Autor_33
Autor_34
Autor_35
Autor_36
Autor_37
Autor_38
Autor_39
Autor_4
Autor_40
Autor_41
Autor_42
Autor_43
Autor_44
Autor_45
Autor_46
Autor_47
Autor_48
Autor_49
Autor_5
Autor_50
Autor_51
Autor_6
Autor_7
Autor_8
Autor_9
„Ada albo żar” z radosną wskazówką dla niewiadomo kogo: „pierwszy polski przekład”, tradycyjnie Engelkingowy, to książka zdegenerowana szczegółem, dla miłośników wszystkich tych aluzji i odniesień, dygresji i przeszkadzań w naturalnym biegu akcji. Denerwująca, ekstatyczna, mętna, nie pojęta do końca ale narkotyczna. Kolejny Mankell w „Białej lwicy” oprowadza nas po życiu swojego komisarza, po drodze zmuszając do wycieczki afrykańskiej – niestety, te odniesienia do historii apartchajdu odrywają od najważniejszego – od przyjemności obcowania z życiem Wallandera. Pamuk w „Nazywam się czerwień” zanurza nas w świecie tradycji i dusznej atmosferze kultury islamu. Trzy książki: przeczytana, niedoczytana i porzucona; dwie w twardej oprawie i jedna „miękka”, wszystkie jakby moje choć jedna nie do końca. Grube – Ada ma 850 stron, Pamuk prawie 600, Mankell prawie 500. Czytam ostatnio jedynie z doskoku, ale wciąż nie odmawiam sobie kupowania książek, bo to kupowanie jest nawet przyjemniejsze od samego czytania – jeśli przeczytało się już prawie wszystko (nie piszę tu o zestawieniach typu: 1000 książek, które musisz przeczytać – najbardziej idiotyczne wydawnictwo jakie znam), jeśli upodobań nie da się już zmienić, jeśli w gąszczu nowości nie można wyłowić nic wartościowego, to chyba lepiej nie czytać, albo po prostu czytać to, co się już przeczytało. A najlepiej nie czytać – to jest dopiero piękna perspektywa – jestem bliski jej realizacji, tak jak to już zrobiłem z muzyką – nie słucham niczego aktywnie, jeśli już, to jedynie jako wypełniacza – stosy płyt czekają lepszych czasów, stosy książek pokrywają się kurzem. Patrzę na trzy książki z przyjemnością posiadacza rzeczy, posiadacza światów w nich zawartych, ale odkładam je z radością, bo wiem, że Pamuk jest bagażem wspomnień, Mankell kolekcją, Nabokov jest Nabokovem. Pamuk miał być kroniką, wypełniony śladami wziętymi z życia, przesycony dowodami na energię życia, zawiera w sobie historię, niedokończoną, rozmytą, umarłą, ale nie zastrzeloną jednym pociągnięciem palca – kiedy zakwitły czereśnie wszyscy wiedzieli, ze nie ma odwrotu. I kiedyś powinienem ją oddać zabierając „Śnieg”, ale nie wierzę już w ten scenariusz – sam czytam teraz, że w piątek 24 października o g.15:45 przeczytałem pierwsze zdanie, a 20 grudnia dotarłem do czerwonych ust i potem już nie było nic. W książce mnóstwo notatek, wklejonych biletów, wycinków i pamiątek, z którymi czasem trudno się rozstać. Książka, której nigdy nie dokończę, nie dowiem się kto zabił, bo po cóż mi ta wiedza – morderca z miłości zawsze powinien zostać rozgrzeszony. Okładka „Ady” jest nieprzekonywująca - Nabokov nigdy nie będzie pomarańczowy, nigdy nie ugrzęźnie w jednym odcieniu, kolorze – on, podobnie jak motyle, które kochał, mieni się jak rosyjska jesień. Smakowanie Nabokova wywołuje irytacje – kiedy odnajdziemy już coś, co nas wciąga i fascynuje, autor skręca gwałtownie, rozpada się struktura, czytamy wariacje na temat jakiegoś francuskiego słowa, albo zajmujemy się przedmiotem, który dawno już przestał być użyteczny. Nabokov z nami gra, a nawet pogrywa, traktuje nas jak idiotów, którzy nigdy go nie złapią w siatkę, jest jak rzadki motyl, którego widzimy, ale nigdy nie dogonimy. Oczywiście wolę wczesnego, rosyjskiego Nabokova, ale jeśli chce mi pokazać jak mało dorosłem do jego świata, to proszę bardzo – będę się po tym ślizgał – zawsze coś mi po tym zostanie. Pisanie o trzech książkach na raz jest zadaniem karkołomnym, pisanie o nich to tylko niedokładny przelot balonem nad piramidami egipskimi. Ada zostaje przy mnie, sięgam po nią przed snem, smakuję bez konieczności brnięcia w ciąg dalszy. Mankell już na półce, obok podobnych wydanych przez WAB, Pamuk nie wiadomo gdzie, nie ma miejsca ani na półce ani nigdzie indziej, jest bezdomny i samotny – przekładam go z miejsca na miejsce, wciąż mi przeszkadza i uwiera, jak wspomnienia, których nie da się wymazać.
Recenzje więcej
Obecnie nie ma recenzji o produktach
Nowości więcej

ZIEMKIEWICZ A OGNIE SKALACH NA RAFAL
Wyszukiwanie
 
Wpisz słowo aby wyszukać produkt.
Wyszukiwanie Zaawansowane

Kulturystyka teksty piosenek Męskie teksty piosenek żywność ekologiczna programykserokopiarki windykacja kraków aktywizacja działu sprzedaży zobacz transport samochodowy zobacz tkaniny dekoracyjne